A teraz maj, i maj, i maj…
Dlugi weekend majowy. Szybko minal, bo byl bardzo sympatyczny. A jak powszechnie wiadomo, wszystko, co dobre, szybko sie konczy. Pojechalismy na 4 dni do Szczecina. Odpoczelismy sobie troche nareszcie. Udalo nam sie tez wyskoczyć jednego dnia nad morze. Misiek mial swoje pierwsze spotkanie z Baltykiem. Nie wiem, jakie wrazenie na morzu zrobil Misiek, ale na Misku morze nie zrobilo wiekszego wrazenia. Generalnie mial zlew, poza tym, ze chyba mu sie podobalo, jak szumi. No i zimno mu bylo ;) Bo wialo okropnie, jak to nad woda bywa.
Ciekawym doswiadczeniem bylo tez to, ze Mikolaj spal w pokoju razem z Tosia. Sama wyszla z taka propozycja. Nie bylam przekonana, czy to dobry pomysl (balam sie, ze beda sie budzić nawzajem), ale okazalo sie, ze intuicja Tosi nie zawiodla. Mala obudzila sie tylko pierwszej nocy, gdy Misiek zaczal wolać za jedzeniem. Zreszta, zaraz zasnela. Drugiej nocy nie obudzila sie wcale, mimo ze Misiek wolal jak zawsze. A trzeciej nocy sam Misiu byl chyba tak wymeczony wrazeniami znad morza, ze spal do 6 rano bez przerwy. W zwiazku z tym my tez moglismy sie troszke wyspać, bo gdy spimy z malym w pokoju to jest to mordega straszna - ciagle budza nas odglosy, jakie wydaje przez sen, jak sie wierci itd. Wtedy my sie wiercimy i budzimy jego. A tak to bylo “po domowemu” - my w jednym pokoju, Mikolaj w drugim. I dobr... Czytaj dalej »
![]() |
Oceń wpis: |
|
