« Strona Główna - Szczecin

o klasztorze w Lubiazu albo zlote mysli przy kawie, no moze niekoniecznie ...

Źródło: http://junemiller.wordpress.com/2008/05/24/o-klasztorze-w-lubiazu-albo-zlote-mysli-przy-kawie-no-moze-niekoniecznie-zlote/

zdumiewa mnie jak wiele osob domaga sie ode mnie nowych wpisow na blogu : ) nie no..nawet mi milo z tego powodu ale z drugiej strony czuje sie nieco bezradnie. ten blog to przeca nie dzienniczek /pamietniczek i wpadam tu kiedy naprawde mam cos do napisania/pokazania. smarowanie o niczym mija sie z celem. pozatym pisanie juz dawno zeszlo u mnie na plany dalsze - pstrykanie fot to moje number one. robie naprawde sporo zdjec. i nie ma to nic wspolnego z wedrowkami po ulicach z aparatem na szyji - to nie moj desen. ja musze miec modelke : ) ostatnio poza testami zdjeciowymi owych modelek ( nowszych i starszych) - udalo mi sie popelnic kilka seryjek, cos na ksztalt edytoriali. jedna z nich powstala podczas majowego pleneru w klasztorze w Lubiazu. warunki byly bardziej niz okrutne. dostalismy od pana odpowiedzialnego za przybytek tajemny kluczyk i moglismy sie zadekowac na caly dzien w niewyremontowanej czesci klasztoru. wnetrza i przestrzenie boskie. absolutny brak pradu ( nieprzewidziany) wiec wszelkie lampy, kable, przedluzacze,statywy - ktore ciagnelam na plener ze Szczecina - o przyslowiowy kant dupy : ) blogoslawione niech bedzie wysokie ISO i moje dzielne 5d : ) czarne kreacje wypozyczone specjalnie na sesje od Yulii Babich w sekunde pokryl bialy pyl - wszechobecny w klasztornych wnetrzac. moje dwie modelki (Joahana i Katrin) przebieraly sie dzielnie pod kawalkiem sci... Czytaj dalej »

Oceń wpis: